środa, 1 lipca 2020

Bieszczadzkie torfowiska - Torfowisko "Tarnawa"


Torfowisko Tarnawa jest jednym z kilkunastu torfowisk w Bieszczadach, w tym jednym z kilku, które udostępnione są dla turystów. Znajduje się ono w nieistniejącej wsi Tarnawa Wyżna, przy samej granicy z Ukrainą. Jak tu dojechać? Jadąc Wielką Pętlą Bieszczadzką (DW896) należy w Stuposianach skręcić w kierunku Mucznego/ Tarnawy Niżnej. Po drodze miniemy po lewej stronie Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej, a później po przejechaniu kilku kilometrów Zagrodę Pokazową Żubrów. Tutaj warto zatrzymać się na chwilę i pooglądać te piękne zwierzęta.


Niestety za zagrodą żubrów kończy się dobra droga (przynajmniej na chwilę) ponieważ zanim dojedziemy do Mucznego czeka nas slalom między dziurami i naprawdę trzeba uważać, żeby nie uszkodzić auta. Później droga wiedzie bardzo blisko granicy polsko - ukraińskiej na rzece San. Zanim dojedziemy na torfowiska musimy pamiętać o zapłaceniu za parking i bilet wstępu (ponieważ jest to teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego). Za bilety i parking zapłacimy w Stanicy Konia Huculskiego Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Tarnawie Niżnej, obok której i tak należy przejechać. Nie ma punktu kasowego przy samych torfowiskach. Parking kosztuje 7 zł, a bilet normalny 8 zł, ulgowy 4 zł (nie ma możliwości płacenia kartą).  Warto pamiętać, że bilety do BPN można kupić online i jest to bilet jednodniowy i można nie tylko wejść na torfowiska, ale również na inne szlaki tego samego dnia. 



Torfowisko podzielone jest na dwie części, a po środku znajduje się parking. Z torfowisk oraz parkingu rozpościera się piękny widok na bieszczadzkie szczyty: Wołowy Garb (Słoń, Trumna), Halicz, Kopę Bukowską oraz Krzemień i Bukowe Berdo. Większy płat torfowiska znajduje się po lewej stronie i zajmuje teren ok. 20 ha. Ścieżka poprowadzona przez tą część torfowiska liczy ok 1800 m. Aby ułatwić poruszanie się zostały zamontowane drewniane pomosty pokryte metalową siatką. Ta część porośnięta jest częściowo przez bagienny bór sosnowy z niewielką domieszką brzozy i świerka.







Po prawej stronie znajduje się mniejsza część torfowiska zajmująca ok. 6 ha, a ścieżka liczy ok. 600 m i zbudowano na niej drewniane pomosty z barierkami, które ułatwiają zwiedzanie. Ta część nie jest zalesiona. Warto to miejsce odwiedzić zwłaszcza jeśli planujemy wycieczkę do źródeł Sanu ponieważ i tak musimy koło nich przejechać, a spacer nie zajmie nam dłużej niż godzinę. 

 



czwartek, 18 czerwca 2020

Wielka i Mała Rawka


Bieszczadzkich wędrówek ciąg dalszy. Jak już wspominałam w poście o Połoninie Caryńskiej, planowałam podczas jednej wyprawy wejść jeszcze na Małą i Wielką Rawkę. Wielka Rawka jest najwyższym szczytem pasma granicznego w Bieszczadach Zachodnich i osiąga w najwyższym miejscu 1307 m n.p.m.  Dlaczego warto zaplanować sobie wycieczkę w to urocze miejsce? Jak zwykle w górach - dla pięknych widoków. Miejsce to jest doskonałym punktem widokowym na bieszczadzkie panoramy. Moją trasę rozpoczęłam na Przełęczy Wyżniańskiej i jest to najprostsza i najszybsza trasa na szczyt (za bardzo nie mogłam innej trasy wybrać ponieważ w tym miejscu zeszłam z Połoniny Caryńskiej). Na przełęczy znajduje się parking (samochody osobowe 18 zł) i punkt informacyjno - kasowy Bieszczadzkiego Parku Narodowego, gdzie można kupić bilety wstępu. Przebiega tędy zielony szlak z Połoniny Caryńskiej na Małą Rawkę.




 Na początku idziemy lekko pod górę kamienistą drogą prowadzącą do Bacówki "Pod Małą Rawką" i już na wstępie mamy piękne widoki. Za plecami została Połonina Caryńska, po lewej stronie widoczne jest gniazdo Tarnicy, po prawej Połonina Wetlińska, a z przodu porośnięte lasem zbocze Małej i Wielkiej Rawki. Po ok. 20 min dochodzimy do bacówki i następnie kierujemy się zgodnie ze szlakiem najpierw lekko w prawo, a później wchodzimy do lasu. Na początku trasa jest dosyć łagodna, ale później robi się coraz bardziej stroma. Po prawej stronie po zboczu płynie wartko strumień. Cały czas idziemy lasem. Po około godzinie las zaczyna ustępować i znajdujemy się na szczycie Małej Rawki (1272 m n.p.m.). Jeszcze będąc w lesie usłyszałam gdzieś w oddali "pomruki" burzy. Będąc na wzniesieniu wiedziałam już, że się zbliża i jak najszybciej powinnam zejść z eksponowanego terenu. Na szczęście burza była jeszcze daleko i miałam czas na szybkie przejście Rawek. 






Już z Małej Rawki widoki są przepiękne. Na szczycie zielony szlak, którym przyszłam z Przełęczy Wyżniańskiej odbija w prawo i schodzi pasmem Działu do Wetliny. Ponieważ moim celem była Wielka Rawka ruszyłam żółtym szlakiem łącznikowym i po ok. 20 min byłam na szczycie. Na wierzchołku znajduje się duży betonowy słup - dawne stanowisko geodezyjne. Na szczycie kończy swój bieg żółty szlak oraz przebiega niebieski szlak zwany granicznym i tym szlakiem udałam się w kierunku Ustrzyk Górnych. Gdyby nie warunki pogodowe, szlakiem granicznym udałabym się jeszcze na Krzemieniec - miejsce w którym zbiegają się trzy granice: polska, ukraińska i słowacka. Czas przejścia w jedną stronę to ok. 45 min. Niestety zbliżająca się burza zmusiła mnie do szybkiego schodzenia do Ustrzyk.





Na początku zejście jest dość strome, dużo schodów, ale w ostatnim czasie szlak został odnowiony. Później szlak lekko prowadzi z dół. W lesie miejscami są zrobione pomosty dzięki czemu nie musimy brodzić w błocie. Niestety nie są wszędzie więc jeśli jest po deszczu, albo właśnie leje, to niestety błoto nas nie ominie. Szlak w większości prowadzi przez las. Zgodnie z mapą zejście powinno nam zająć ok. 2h. 




środa, 10 czerwca 2020

Połonina Caryńska



Bieszczady to jeden z najcenniejszych obszarów przyrodniczych w Europie, znacznie różniących się od pozostałych pasm górskich znajdujących się na terenie Polski. Bieszczady są częścią Karpat, rozległego łańcucha górskiego dzielącego się na: Karpaty Południowe, Wschodnie i Zachodnie i zaliczają się do Karpat Wschodnich. Położone są na terenie Polski i Ukrainy. W obrębie granic naszego kraju znajduje się zachodni fragment tych urokliwych gór.  Bieszczady Zachodnie rozciągają się pomiędzy Przełęczą Łupkowską na zachodzie, a Przełęczą Użocką na wschodzie. Od północy obszar ten ograniczony jest Doliną Sanu, a od zachodu Doliną Osławy. W górach tych występuje unikatowy układ pięter roślinnych: piętro pogórza, piętro regla dolnego i piętro połonin - czyli zbiorowisk subalpejskich i alpejskich, rozciągające się od górnej granicy lasu po najwyższe szczyty. Występujące tu lasy są ostoją dla dużych ssaków np. niedźwiedzi brunatnych i żubrów, a malownicze doliny, skrywają ślady dawnego użytkowania po nieistniejących już wsiach. Aby ochronić to bogactwo w 1973 r. utworzono Bieszczadzki Park Narodowy - największy górski park narodowy w Polsce.


Widok na Połoninę Caryńską z Wielkiej Rawki

Połonina Caryńska to jedna z najbardziej znanych połonin, z pięknymi, rozległymi widokami. Wzięła swoją nazwę od nieistniejącej już wsi Caryńskie. Ciągnie się między dolinami potoków: Wołosatego i Nasiczańskiego. Z pięciu wierzchołków najwyższy ma 1297 m n.p.m. Swoją wędrówkę rozpoczęłam w Ustrzykach Górnych. Samochód zostawiłam na parkingu (parking płatny- 18 zł w kasie przy wejściu do parku). Aby wejść na teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego należy kupić bilet. Można go kupić normalnie w kasie, albo online na stronie: https://bdpn.eparki.pl/ Cena biletu normalnego to 8 zł, a ulgowego 4 zł. Opłaty wstępu są opłatami jednodniowymi. W cenie biletu zawiera się możliwość wstępu w danym dniu na wszystkie oznakowane szlaki turystyczne. W przypadku wejścia w tym samym dniu na kolejny szlak lub ścieżkę przyrodniczą nie trzeba kupować kolejnego biletu. Po załatwieniu formalności ruszyłam czerwonym szlakiem (Główny Szlak Beskidzki) na połoninę. Wspomnę tylko, że warto sprawdzać prognozę pogody zanim udamy się w góry i nie tylko dlatego, żeby wiedzieć jaka będzie danego dnia, ale także jaka była przez ostatnie dni, bo na samym wejściu na szlak może nas zastać straszne błoto i lepiej być na to przygotowanym :) 




Tego dnia zaplanowałam dość długą trasę ponieważ postanowiłam przejść Połoninę Caryńską, zejść na Przełęcz Wyżniańską, wejść się na Małą i Wielką Rawkę i stamtąd udać się z powrotem do Ustrzyk Górnych, ale można ją podzielić na dwie oddzielne wycieczki i taką wersję opiszę w tym poście. Istnieje wiele wariantów wejścia na szczyt połoniny. Można wybrać się tak jak ja z Ustrzyk Górnych albo z Brzegów Górnych, Przełęczy Wyżniańskiej (najkrótsza trasa) lub z Bereżek. Wejście z Ustrzyk na niższy wierzchołek zajmuje ok. 1h i 30 min. Podejścia są dosyć strome, a po opadach deszczu bardzo śliskie. Gdy już wyjdziemy z lasu możemy napawać się rozległymi widokami. Panorama z Połoniny Caryńskiej jest bardzo rozległa. Bardzo dobrze widoczny jest masyw Wielkiej Rawki, Połoniny Wetlińskiej oraz grupa najwyższych szczytów polskich Bieszczadów z Tarnicą i Haliczem. Przy dobrej widoczności powietrza można dostrzec ukraińskie Gorgany czy odległe Tatry.









Widok na Małą i Wielką Rawkę

Na jednym z wierzchołków szlak czerwony łączy się ze szlakiem zielonym i tym szlakiem udałam się na Przełęcz Wyżniańską, ale zanim ruszyłam w dół, weszłam jeszcze na najwyższy wierzchołek połoniny - Kruhly Wierch (1297 m n.p.m.), przez który nie przechodzi zielony szlak, a znajduje się na szlaku czerwonym wiodącym do Brzegów Górnych ok. 10 min od rozejścia się szlaków. Jak pisałam wcześniej plany wędrownicze na ten dzień miałam znacznie dłuższe i dalej zielonym szlakiem udałam się w kierunku przełęczy i bacówki pod Małą Rawką. Po zejściu na przełęcz do drogi głównej (Wielka Pętla Bieszczadzka) można w tym miejscu zakończyć wyprawę. Pozostaje tylko problem dostania się na parking do Ustrzyk. Można tą odległość pokonać pieszo wzdłuż drogi, ale jest to ok. 6 km. Z parkingu odjeżdżają busy, ale niestety nie ma stałego rozkładu jazdy. Istnieje jeszcze jedna możliwość i z niej korzysta wiele osób, czyli złapanie "stopa". Przejście tej trasy z odpoczynkami i podziwianiem widoków zajmuje ok. 3,5-4 h (nie licząc trasy Przełęcz Wyżniańska - Ustrzyki Górne). Podejścia i zejścia są dość strome i po opadach bardzo śliskie i błotniste, ale mimo błota warto się powspinać, bo widoki przy dobrej pogodzie wynagradzają wszystko :)




czwartek, 4 czerwca 2020

Sine Wiry



Rezerwat Sine Wiry jest w Bieszczadach, a wejście do niego znajduje się w nieistniejącej już wsi Polanki pomiędzy Terką a Dołżycą. Istnieje też możliwość dotarcia z Kalnicy, ale jest to zdecydowanie dłuższa trasa i najlepiej ją przejechać na rowerze. Rezerwat obejmuje kilkukilometrowy odcinek przełomu rzeki Wetliny, która w tym miejscu przebija się przez liczne progi skalne. Na samym początku wspomnę, że jest to trasa idealna dla dla rodzin z dziećmi lub osób, które lubią Bieszczady, ale niekoniecznie chodzenie po górach.

 
Jak zwykle zjawiłam się na szlaku wcześnie rano. Samochód zostawiłam na parkingu nieopodal wejścia do rezerwatu (rano nie było problemów z miejscami parkingowymi, ale popołudniu gdy wyjeżdżałam już niestety parking był przepełniony). Do rezerwatu prowadzi szutrowa droga, która na zmianę łagodnie pnie się w górę i lekko opada. Nie ma żadnego oznaczonego szlaku oprócz niebieskiego szlaku rowerowego, ale nie sposób się zgubić. Po prawej stronie ciągnie się strome zbocze Bukowinki porośnięte lasem, a po lewej w dole słychać szum rzeki. Do głównego miejsca przełomu od wejścia jest ok. 3 km. 




Wzdłuż rzeki prowadzi ścieżka widokowa "Sine Wiry". Należy z drogi skręcić w lewo w stronę lasu i zejść po ścieżce nad rzekę.













Pisząc o Sinych Wirach nie sposób nie wspomnieć o słynnym "Łosiu z Zawoju". Drzewo, a dokładniej lipa, wyrosła na głazach nad rzeką i przybrała niesamowitą formę zwierzęcia. Bieszczadzka legenda głosi, że gdy Łoś z Zawoju pije wodę z Wetliny, to na nizinach na pewno będzie powódź.



W tym miejscu można zakończyć podróż i wrócić tą samą drogą na parking. Trasa ma (w obie strony) ok. 9 km i nie jest wyczerpująca, ale dla mnie to było trochę za mało i ruszyłam dalej w kierunku dawnej wsi Zawój. Po około kilometrze docieramy do centrum nieistniejącej już wsi. Znajduje się tutaj murowana wiata turystyczna, kilka drogowskazów i tablic informacyjnych. Ścieżka w lewo prowadzi do dolnej części wsi i brodu na Wetlinie, droga szutrowa wiedzie do Kalnicy, a stroma, wąska ścieżka w prawo prowadzi do miejsca, w którym mieściła się cerkiew i cmentarz. Na szczycie pagórka znajdują się pozostałości cmentarza i cerkwi i symboliczne drzwi w miejscu gdzie było do niej wejście.




Po chwili zadumy i odpoczynku ruszyłam dalej w kierunku Kalnicy. Droga jest dość monotonna. Po obu stronach trasy można wiosną zobaczyć pozostałości dawnych sadów.


Po drodze minęłam jeszcze kolejną nieistniejącą już wieś Łuh, aż dotarłam do czarnego szlaku prowadzącego przez Czereninę (981 m n.p.m.) i Falową (968 m n. p. m.) do Dołżycy. Trasa na początku wiedzie ostro pod górę dość wąską, zarośniętą ścieżką, ale jest bardzo dobrze oznaczona. Większość trasy wiedzie przez las i nie jest za bardzo widokowa, ale chwilami, pomiędzy drzewami możemy zobaczyć Smerek i inne wzniesienia. Zgodnie z mapą przejście tego odcinka szlaku powinno zająć ok. 3h 45 min, ale zdecydowanie szybciej pokonałam tą odległość. 






Ze szczytu Falowej schodzimy do Dołżycy do głównej drogi. Aby dostać się na parking gdzie pozostawiłam auto należy skręcić w prawo i iść wzdłuż drogi ok. 7 km.